•   Sobota, 25 września 2021
Tłumaczenia specjalistyczne

Pocztówki tłumaczeniowe: Retno Damajanti na Bali, Indonezja

W powietrzu unosi się zapach kadzideł. Gdziekolwiek spojrzysz, wszędzie są kolorowe ofiary - na środku ruchliwej ulicy, na chodniku, w małych kapliczkach przed domami, na polach ryżowych, na plaży i oczywiście u stóp posągów. Ubrane w tradycyjne koronkowe topy, wielobarwne szarfy i sarongi, kobiety niosą te ofiary na tacach - czasami nawet jadąc na motorze w tym samym czasie. Pośród tych ponadczasowych scen, dźwięk hinduskich śpiewów przeplata się z unoszącym się w powietrzu muzułmańskim wezwaniem do modlitwy.

Wszędzie są psy, czasem śpiące na środku ulicy, niewzruszone na przejeżdżające samochody, które muszą je omijać, narażając kierowców na spore niebezpieczeństwo. Nie mówiąc już o wałęsających się krowach, które od czasu do czasu zatrzymują ruch. W międzyczasie, jaszczurki monitorujące pełzają po plaży, a gadające gekony rozłożone na ścianach tworzą stałą kakofonię, ku irytacji nieazjatyckich turystów, których liczne posty na Facebooku wydają się mieć obsesję na tym punkcie. W tle nieustannie słychać śpiew ptaków, a w porze deszczowej towarzyszy mu chór żab. Do tego dochodzi jeszcze zgrzyt skuterów, na których turyści przemykają, z deskami surfingowymi lub matami do jogi przypiętymi do rowerów, w błogim stanie nieobciążeni niczym tak banalnym jak kask.

 

Ze wszystkich miejsc, w których można utknąć podczas Covid, Bali jest prawdopodobnie jednym z bardziej atrakcyjnych. Wokół miast rozciąga się oszałamiający wachlarz krajobrazów: zalesione góry wulkaniczne, szmaragdowe pola ryżowe, rafy koralowe i piaszczyste plaże z turkusowymi wodami obijającymi się o brzegi. Będąc częścią Trójkąta Koralowego, wyspa szczyci się imponującą bioróżnorodnością gatunków morskich, zwłaszcza ryb i żółwi.

 

Jeśli chodzi o kulturę, wyspa słynie z wysoko rozwiniętej sztuki, w tym tradycyjnego i nowoczesnego tańca, rzeźby, malarstwa, skóry, obróbki metalu i muzyki. Znana z odosobnień jogi i medytacji, jest, jak podkreśla Lonely Planet, czymś więcej niż tylko miejscem: to stan umysłu.

 

bali

 

Retno Damajanti od dawna marzyła o tym, by na emeryturze zamieszkać właśnie tam, a nie na rodzinnej Jawie, by móc uprawiać swoje ukochane nurkowanie. Z myślą o tym kupiła nawet dom ze swoim australijskim mężem. Co więcej, raz w miesiącu korzystała z taniego lotu, by odwiedzić wyspę w poszukiwaniu morza, piasku i surfingu. Pandemia przybliżyła to marzenie do rzeczywistości nieco wcześniej niż planowała. Na Bali przyleciała ponad rok temu, nieświadoma, że prezydent Jokowi ogłosi tego dnia blokadę, i od tamtej pory jest tam zawsze.

 

Chociaż jest to tylko jedna z 16 671 wysp archipelagu, poza głównymi wyspami, takimi jak Jawa, Sumatera i Kalimantan, Bali jest jedną z najbardziej rozwiniętych, być może ze względu na swój ogromny potencjał turystyczny. Jest to również jedyna zdominowana przez hinduistów wyspa w Indonezji, z hindusami stanowiącymi 82% populacji.

Popularna od lat 60-tych wśród hipisów, wyspa z pewnością wie, jak zarabiać na swoim naturalnym pięknie, choć prawdopodobnie prawdą jest, że Balijczycy mają miłosno-nienawistny stosunek do zalewających ich turystów. Oczywiście, turyści stanowią duży zastrzyk finansowy i jak wszędzie na świecie, miejscowi nie zamierzają odwracać się od takiego źródła dochodów. Niemniej jednak, począwszy od starej kliszy o turystach wchodzących do świątyń w bikini, poprzez wysokie nastroje wywołane alkoholem, a skończywszy na nieświadomości większości wczasowiczów co do lokalnych zwyczajów i wierzeń, sposób bycia obcokrajowców czasami nie pasuje do zwyczajów starożytnej i pobożnej kultury.

 

Nawet Jawajka z jakartańskim akcentem, taka jak Retno, jest czasem postrzegana jako outsiderka. Jej akcent, w połączeniu z wszechobecnym przekonaniem, że Dżakartańczycy to wielkomiejscy ludzie, którzy lubią się wywyższać, może być przeszkodą w codziennym życiu. Na przykład Jawajczyk w sklepie może zostać zignorowany, jeśli w pobliżu znajduje się obcokrajowiec, który szybko chce zwrócić na siebie uwagę... do tego stopnia, że czasami Retno miała ochotę udawać Singapurkę. Marzy o odwiedzeniu, a nawet zamieszkaniu w innych krajach, ale wszystkie te plany zostały wstrzymane na czas szalejącej pandemii. W najbliższej przyszłości Bali jest jej domem.

 

W przeciwieństwie do wielu tłumaczy Retno, która obecnie jest w pełni zarejestrowanym freelancerem, rozpoczęła swoją karierę w świecie korporacji. Po studiach księgowych, przez kilka lat pracowała w dziale rozwoju biznesu, specjalizując się w zapewnianiu przychodów. To doprowadziło do pracy jako specjalista ds. regulacji telekomunikacyjnych, zajmujący się rządem Indonezji - tę rolę pełniła do zeszłego roku. Przez cały ten czas mieszkała w Dżakarcie.
 

W swojej późniejszej pracy zawodowej, jako asystentka dyrektora, uczestniczyła w kilku spotkaniach z zagranicznymi inwestorami. Nawet jeśli indonezyjscy biznesmeni mówili dobrze po angielsku, Retno odkryła, że wiele niuansów ginie w tłumaczeniu i czuła się zmuszona do wtrącania się przy kilku okazjach. W podobnych sytuacjach zdarzały się również tłumaczenia prawne. Z czasem nastąpiła stopniowa zmiana i Retno zaczęła bardziej skupiać się na języku niż na faktach i liczbach. Było to szczególnie potrzebne po pewnym doświadczeniu, kiedy to musiała zatrudnić tłumacza i okazało się, że musiała przepisać większość jego pracy.

 

Retno sama nauczyła się sztuczek w tym fachu i jednocześnie zapisała się na kurs uniwersytecki z zakresu tłumaczeń ogólnych i prawniczych. Otworzyło to przed nią nowy świat i doprowadziło do zdobycia szeregu klientów, jeszcze zanim zaczęła pracować jako freelancer, w tym dużego klienta korporacyjnego ze świata telekomunikacji. Udało jej się dopasować te zlecenia do pracy w nocy i w weekendy, dołączając po drodze do ProZ.com w 2017 roku. I w końcu, w 2020 roku, przeszła na freelance.

 

Teksty, którymi się zajmuje, to zarówno krótkie artykuły dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jak i regulacje prawne w sektorze ICT, bankowości czy transportu, a także prace naukowe. Jej klientami są zarówno firmy lokalne, jak i międzynarodowe, w tym kilku bezpośrednich klientów, którzy znają ją osobiście i zwrócili się do niej ze względu na jej doświadczenie w pracy nad pozycjami w branży telekomunikacyjnej.

Zdjęcie z https://theworldtravelguy.com/


Pomimo idyllicznej scenerii, nie wszystko idzie gładko. Dostęp do Internetu na Bali jest słaby. Tłumacze nie są postrzegani jako profesjonaliści - nawet przez rząd - i może być trudno zarobić na przyzwoite życie. A ponieważ prawie każdy w Indonezji posługuje się co najmniej dwoma językami, zakłada się, że każdy, kto mówi po angielsku, jest dobrym tłumaczem. Powoduje to zalew rynku przez niedoszłych tłumaczy, co z kolei prowadzi do spadku stawek. Lokalne stowarzyszenia tłumaczy zajmują się tą sprawą i opowiadają się za większym uznaniem.

 

Dzień zaczyna się około 8, od kawy, lekkiego śniadania w postaci płatków owsianych, ewentualnie smoothie, czasu na nakarmienie kotów i zapalenie kadzidełek. Pomiędzy tłumaczeniami i sprawdzaniem maili dzień szybko mija, a wieczór może być połączony ze spacerem nad morze, zatrzymaniem się w chatce na plaży prowadzonej przez starszego emigranta na orzeźwiający napój kokosowy i jaffle - rodzaj tostów z bananem, miodem lub serem. Nazwa pochodzi podobno od "szczęka pełna".

 

W drodze powrotnej do domu Retno zatrzymuje się, by kupić trochę owoców na pobliskim straganie i może nakarmić psy, które nigdy nie są zbyt daleko od domu.

 

A weekendy? Zazwyczaj wypełnione są uciążliwymi obowiązkami, takimi jak jedzenie grillowanych owoców morza na plaży, podziwianie wspaniałych zachodów słońca czy obserwowanie surferów popijających sok z kokosa. To ciężkie życie, ale jak przypomina nam Retno: "To jest twoja droga i tylko twoja. Inni mogą iść nią razem z tobą, ale nikt nie może iść nią za ciebie".
 

Zobacz również