•   Niedziela, 5 grudnia 2021
Tłumaczenia specjalistyczne

Pocztówki tłumaczeniowe: Dhanashri Bhate w Pune, Indie

 

Samochody dostawcze z mlekiem przejeżdżające wczesnym rankiem. Stukot gazet przerzucanych przez płot. Ryk szkolnych autobusów przejeżdżających obok. Starsi ludzie śpiewający stotry (hymny pochwalne) podczas porannych spacerów lub z tranzystorami przyciśniętymi do uszu. Nie wspominając już o głośnikach, z których rozbrzmiewa głośna muzyka podczas licznych festiwali religijnych. Cisza i samotność to w Indiach rzadkie dobra - zawsze ktoś jest za rogiem, a powietrze wypełniają setki dźwięków.



A wszystko to pośród feerii barw. W Indiach, gdzie czerń uważana jest za kolor przynoszący pecha, kobiety noszą sarees lub salwar-kurta w kolorach zimozielonym, limonkowym, ceratowym i mandarynkowym, nawet w stonowanych wnętrzach firmy informatycznej. A podczas festiwalu kolorów znanego jako Holi, twarze, ubrania i wszystko, co się rusza, są pomalowane jaskrawą farbą w każdym możliwym odcieniu.

Dhanashri urodziła się w małym miasteczku o nazwie Wai, u podnóża słynnej stacji górskiej Mahabaleshwar w zachodnich Indiach. Była wybitną uczennicą w szkole, a jej celem było zdobycie wykształcenia w dziedzinie STEM (nauki ścisłe, technologia, inżynieria i matematyka). Ponieważ jej małe miasto nie oferowało takich kursów, w wieku 16 lat przeniosła się do pobliskiego miasta Pune, gdzie mieszkała z dziadkami do czasu ukończenia szkoły średniej. Następnie przeniosła się bliżej uczelni, do innej części miasta, zamieszkała u starszej pani jako płacący gość, ukończyła informatykę i dostała swoją pierwszą pracę w IT w tym mieście. Od tamtej pory jest to jej dom.



Oprócz pięknej pogody, Pune jest znane z wielu renomowanych instytucji edukacyjnych, w tym Film and Television Institute of India. Życie jest mniej kosmopolityczne niż w Mumbaju i toczy się wolniej, co odpowiada Dhanashri do samej ziemi. Miasto jest znane jako kulturalna stolica stanu Maharasztra i uosabia kulturę Marathi, skupiając się na edukacji, sztuce i rzemiośle, muzyce i teatrze.

Podczas swojej 20-letniej kariery w branży IT Dhanashri odkryła w sobie silną naturę nomadyczną, która doprowadziła ją do zamieszkania w kilku miastach w Stanach Zjednoczonych, od Jersey City po Denver i od Chicago po Cupertino. W pracy poznała swojego męża i po wielu latach przemieszczania się między USA a Indiami, w 2016 roku wrócili do Indii na stałe, osiedlając się - oczywiście - w Pune.



Zainteresowanie informatyką zaczęło ją już wtedy męczyć, a jej dawna pasja ustąpiła miejsca lekkiemu znużeniu rutynową naturą codziennych zadań. Jej żywe zainteresowanie językami i etymologią (w tym nauka sanskrytu i japońskiego), w połączeniu z zadaniami komunikacyjnymi w pracy z klientami z zagranicy i międzynarodowymi zespołami, doprowadziły do przeczucia, że być może czeka ją nowa droga lub dwie. Ale nic nie stało się z dnia na dzień. Zaangażowała się w programy mentorskie dla indyjskich dziewcząt z terenów wiejskich, które poznały możliwości, jakie daje życie, pomagając im myśleć ponad tradycyjnymi rolami, a także poświęciła trochę czasu na nauczanie programowania.

Ale pewnego dnia Dhanashri wzięła udział w kursie dla początkujących tłumaczy, prowadzonym przez przyjaciela, który był tłumaczem przez dwie dekady, i od razu się wciągnęła. Wzięła roczny urlop od pracy w IT, aby przejść na kurs zaawansowany, obejmujący sesje prowadzone przez znanych lingwistów i tłumaczy oraz wyczerpujące ćwiczenia na wszelkiego rodzaju treściach i narzędziach, a następnie odbyć staż w biurze tłumaczeń. Zarejestrowała się w ProZ.com i zaczęła otrzymywać zlecenia z agencji w Chinach, pozyskując również bezpośredniego klienta lokalnego, który potrzebował tłumaczenia tekstów o tematyce duchowej, a w końcu zajmując się transkrypcją i napisami. Zainteresowanie tą ostatnią dziedziną bardzo wzrosło dzięki pracy przy napisach do amerykańskiego serialu komediowego, i obecnie jej czas pracy jest podzielony pomiędzy tłumaczenie i napisy.



Niedawna posucha w tłumaczeniach, a następnie wirus Corona, opóźniły decyzję o definitywnym odejściu z dotychczasowej pracy. Jako zadeklarowana pracoholiczka, Dhanashri nadal podąża obiema ścieżkami. W międzyczasie rozpoczęła członkostwo w ProZ, z dużą pomocą Andrei Capuselli z zespołu wsparcia, która doradzała jej w sprawie jej profilu, KudoZ, WIWO i konkursów. Jest również aktywnym członkiem ogromnej społeczności firmy na Facebooku. W ostatnich czasach klienci aktywnie do niej docierają, a jej nazwisko pojawia się teraz na dwóch pierwszych stronach dla jej pary.



Nie ma wątpliwości, że pewnego dnia celem jest przejście na pełen etat do pracy w tłumaczeniach - to tylko kwestia czasu, zanim wykonam ten skok wiary.


Dhanashri, mama dwójki dzieci, wstaje o 5.30 każdego dnia tygodnia, ponieważ autobus szkolny przyjeżdża o 6.45. Zawsze jest mnóstwo obowiązków do wykonania, w tym przygotowanie śniadania i gotowanego lunchu, który każdy zabiera ze sobą, oraz kolacji na wieczór. Kiedy już to wszystko jest załatwione, jest czas na ćwiczenia, czy to bieganie, czy jogę. Potem czas na codzienną pracę jako kierownik projektów technicznych IT. Dopiero późnym popołudniem i wieczorem zaczyna się tłumaczenie, ale właśnie wtedy większość klientów z USA zaczyna swój dzień, więc wszystko układa się idealnie. Wieczory spędzamy na spacerach z psem Abu i oglądaniu zachodu słońca. Weekendy spędza się w bardziej spokojny sposób, jedząc poza domem lub odwiedzając krewnych i przyjaciół, a wakacje spędza się głównie w samych Indiach, w tym 2 dni na spotkaniu z grupą przyjaciół, którzy spotykali się co roku w Sylwestra przez ponad dwie dekady.



Pomimo napiętego harmonogramu, Dhanashri poświęca na tłumaczenia 25-30 godzin tygodniowo. Większość treści jest związana z przedmiotami STEM i naukami społecznymi. Transkrypcje dotyczą głównie marketingu, a napisy często dotyczą rozrywki i e-learningu. Duża część pracy pochodzi z zagranicy. Pracuje z języka hindi i angielskiego na język marathi, język państwowy, który jest bardzo popularny wśród tłumaczy instrukcji obsługi, podręczników, kursów szkoleniowych i aplikacji telefonicznych, by wymienić tylko kilka z nich. Marathi używa pisma Devanagari, podobnego do hindi, a fonetyczne klawiatury indyjskie konwertują rzymskie litery na Devanagari.



Największym problemem, z jakim borykają się tłumacze w Indiach, jest niska płaca, biorąc pod uwagę umiejętności, wykształcenie i wymaganą kreatywność. Ponieważ Indie są społeczeństwem wielojęzycznym, wiele osób uważa, że tłumaczenie jest łatwe, coś, co każda gospodyni domowa lub emeryt może robić w wolnym czasie. Krótko mówiąc, ludzie uważają, że to "nie jest prawdziwa praca" (brzmi znajomo?) Najgorsze jest to, że wielu tłumaczy zdaje się zgadzać z tym poglądem i są gotowi pracować w wolnym czasie za fatalne stawki, co utrudnia pracę tym, którzy podejmują się tłumaczenia jako zawodu. Trudny jest również dostęp do klientów za granicą, którzy zazwyczaj chcą tłumaczeń na wiele języków indyjskich. Korzystają więc z usług agencji, które oczywiście oferują tylko lokalne stawki, nawet jeśli klienci końcowi płacą przyzwoite ceny.

Jednak nic z tego nie zmienia przywiązania Dhanashri do rygoru zawodowego. Podsumowując swoją filozofię, mówi: "Mniej czasu zajmuje planowanie i robienie rzeczy dobrze, niż naprawianie tego, co poszło źle, lub wyjaśnianie, dlaczego zrobiło się to źle."

Więcej znajdziesz na: http://otwartazacheta.pl

Zobacz również